Autumn stylization

Autumn stylization

Witajcie, troszeczkę inny post niż zawsze, ale bardzo mi się takie ostatnio podobają i zamierzam wprowadzić wpisy w takim stylu. Średnio lubię jesień, jest ponuro i zimno, ale trzeba sobie radzić i jakoś ten czas ulepszyć. Ładne stylizacje w ładnych kolorach, oraz ciepłe ubrania odmieniają jesienne dni.
Jeśli chodzi o kolory tym razem, to spewnością góruję czerwień i granat! Jednak czekoladowy i srebrny próbują dorównać naszym zwycięskim kolorą. Wielkim hitem tego sezony jest motyw kosmosu, rządzi srebro i plastik, wzory z odległej galaktyki.

A teraz 10 must have'ów!

○Sukienka z motywem kosmosu

Miłe zaskoczenie. Projektanci na wybiegach reklamowali ubrania pokrytę planetami, gwiazdami i całymi galaktykami. Więc czas dla nas poszukać podobnych.


○Kożuch 

Najlepiej wygląda w różnych odcieniach beżu, na szczęście przebił bomberki. Jednak ja preferuje te sztuczne kożuszki, a wy?



○Obcasy ze sztucznym futerkiem

Latem tego roku byłyśmy zachwycone klapkami z futrem, ale jesienią nasze stopy polubią szpilki ozdobione futrem. 



○Sukienka w retro kwiatki

W myślach mamy mieć babciny tapczan albo żakardowe zasłony. Kwiaty nadal królują. 


○Ubrania w szarą w kratę

To prawdziwy must have jesieni 2017. Uwaga! Nosimy nie tylko do biura.



○Wężowe buty

Osoby uwielbiające odważne dodatki będą tym razem zachwycone! W trendie są wężowe botki i kozaki, najlepiej czerwone!


○Beret

Jeden z największych konkurentów kaszkietu. Jest gwiazdą kolecji Dior. Teraz nosimy go do żakietow, a czasem nawet tiulowych sukienek. 


○Okrągłe kolczyki

Niestety fani czokerów w tym ja, mogą być trochę zawiedzeni. Tej jesieni dominują złote duże koła na uszach.


○Kaszkiet

Konkuruje ze wcześniej wspomnianym beretem, świetniie wygląda z marynarką i rurkami. Można zakupić w jesiennych kolekcjach takich sieciówek jak H&M czy Zara.


○Oversize'owy sweter 

Stanowczo to element garderoby który jest must have'em każdej jesieni. Jednak teraz posłuży nam zamiast sukienki do kozaków za kolano. 


A wam co najbardziej się podoba? Co najbardziej lubicie jesienią? Całuski! 



Pielęgnacja cery

Pielęgnacja cery

Hej!
Dzisiaj wpis jest poścwięcony pielęgnacji cery. Uważam, że to jest jedna z najważniejszych rzeczy w naszym makijażu, myślę, że każda z nas chciałaby mieć idealną skórę. Jednak nie ma nic za darmo, we wszystko trzeba włożyć dużo własnej ciężkiej pracy. Często dziwimy się czemu azjatki wyglądają na dużo młodsze niż na swój wiek. Tajemnica jest prosta, od młodych lat pielęgnują swoją cerę, zamiast zakrywania wszystkiego na siłę, starają się tego pozbyć. Zazwyczaj myślimy, że makijaż niszczy naszą cerę, ale ja mam troszkę inne zdanie na ten temat. Uważam, że możemy się malować do woli, nie zależnie od wieku, ale zawsze z tym powinna nam towarzyszć duża pielęgnacja. Ja niestety dopiero od jakiegoś czasu zaczęłam zwracać na to uwagę i się o to martwić.
Zacznijmy w końcu jak ja sobie z tym radzę. Niestety mam cerę trądzikową, mieszaną, ale bardziej w stronę tłustej. Już w wakacje zaczęłam co drugi dzień nakładać zazwyczaj rano maseczkę, używam przeróżnych, zwykle takich jakich danego dnia moja skóra potrzebuje. W pozostałe dni robię peeling, obecnie używam scrub do ciała z Avonu czekoladowy.

Zawsze przed zaczęciem makijażu przecieram swoją twarz wodą różaną z Avonu. Zmniejsza moje zaczerwienienia na policzkach jak i nadaje świeży wygląd.

Czy robię makijaż czy nie, nakładam również nawilżający kremik z rana, używam z Oriflame.

Zdaża się też, że zamiast kremu pod makijaż biorę bazę z Bielendy, lecz działa tak samo.

Wieczorami zawsze zmywam make-up płynem micelarnym, obecnie z Garniera.

Potem nakładam nie dawno zdobyty krem z 24 karatowym złotem z Avonu. Rano moja cera po nim jest gładziutka i bardzo dobrze nawilżona.

Do tego wszystkiego myję twarz minimum 2 razy dziennie zwykłym mydłem w kostce, które mnie nie uczula. Skórę wycierem osobnym ręcznikiem, który jest przeznaczony tylko dla twarzy, lecz nie trę tylko dociskam, aby twarz się nie podrażniała. Niestety jak narazie to wszystko, cały czas staram się bardziej i widzę tego efekty, więc wszystkich zachęcam.
Przypominam, że u mnie na snapie nagrywam jak i na istagramie.
Snapchat - wiczka_vlog
Instagram - wiktoria.olczak
Chwila umysłowego relaksu

Chwila umysłowego relaksu

Hej moi drodzy! Dziś troszeczkę odmienny temat, ale mam nadzieję, że wam się spodoba. Opowiem troszeczkę o medytacji, bo często mnie o to pytacie. Zaciekawiłam sie tym już dosyć dawno i staram się teraz nie zapominać o regularnym medytowaniu. Ale może najpierw troszkę o tym co to w ogóle jest. Medytacja jest ćwiczeniami naszego umysłu lub wprowadzeniem w odmienny stan naszej świadomości, znana głownie z różnych religii Wschodu. Jednak w innych religiach jest też znana pod inną nazwą, w obecnych czasach zączęto praktykować ją nawet w dziedzinie psychologii. Jednak dla mnie jest odskocznią od codzienności, chwilą, w której mogę sie w stu procentach odprężyć. Medytuje troszkę inaczej niż są jakieś tam tego reguły. Siadam sobie w wygodej dla mnie pozycji pamiętając, żeby być wyprostowaną. Staram się żeby nic mi nie przeszkadzało, po czym zamykam oczy i pozwalam "uśpić" się swoim zmysłą. Narazie u mnie trwa to 10-15 minut. Po takiej medytacji, czuję się odprężona jak i gotowa przyjmwać nowe życiowe wyzwania. Myślę, że taki odpoczynek dla naszego ciała oraz umysłu przyda się każdemu, nie wykonując jakiś modlitw związanych z tym. Po prostu dobrze jest oczyścić umysł z całego dnia, więc zachęcam was, abyście chociaż spróbowali. A więc jeśli myślicie, że w waszej religii nie ma medytacji, to zapewniam was, że w każdej jest, tylko może inaczej się nazywa, troszkę inaczej wygląda, ale polega na tym samym.


Początki makijażu

Początki makijażu

Kochani większość kobiet jak i nieliczny mężczyźni się malują kosmetykami. Jedni robią to bo nie lubią siebie bez makijażu i chcą zakryć swoje niedoskonałości, a drudzy kochają to, ponieważ sprawia im to przyjemność. Ja jestem zdecydowanie drugim typem, makijaż jest dla mnie czymś w czym mogę wykazać się kreatywnością. Takie pełne malowanie swojej twarzy zaczęłam rok temu, lecz uważam, że tam to nie równa się z tym co jest teraz. Nie jestem profesjonalistką i dopiero się uczę, więc popełniam błędy. W tym wpisie chciałam wam pokazać moje makijaże oczu i przede wszystkim jak wyglądały kiedyś, a jak wyglądają teraz. Chociaż jak mówię nadal jest w nich pewnie sporo błędów, ale trening czyni mistrza. Zamierzam, poznawać więcej technik robienia ładnych oczu, oraz mam nadzieję, że kiedyś będę miała dużo przyborów do tworzenia takich małych dzieł.

Takie były początki :)
Wtedy jeszcze nic nie wiedziałam o blendowaniu cieni, a już nie mówiąc jak robiłam czarne brwi mając ciemny blond :)
Teraz zdjęcia będą ułożone mniej więcej chronologicznie!


Chciałam pokombinować czegoś mocniejszego, myślę, że to fajny makijaż wieczorowy

Coś delikatnego, myślę, że sprawdzi się dla kogoś w codziennym makijażu 


Uwielbiam makijaże w takich kolorach!

Brązy to nie jest moja specjalność, ale co jakiś czas daje im szansę. 

Tutaj pokombinowałam i udało mi się takie coś stworzyć <3 

Na pewno będę próbowała co raz nowszych pomysłów i zamierzam się doszkalać i powiększać swoje umiejętności jak i także kosmetyki. Miłego końca wakacji!
Auschwitz, trochę adrenaliny i stare miasto

Auschwitz, trochę adrenaliny i stare miasto

Witajcie moi drodzy, dzisiejszy post podzielę na trzy cześci. W lipcu byłam na małym wyjeździe, gdzię zwiedziłam Oświęcim i pobawiłam się w Energy Landi oraz na chwilkę przybyłam do Krakowa.
Pierwszego dnia po małych komplikacjach dotarłam do miejsca, które jest dobrze znane Polakom jak i nawet niektórym obcokrajowcą. Jest to miejsce, gdzie zgineło masę nie winnych ludzi, miejsce które było piekłem na ziemi. Wycieczka po Auschwitz bardzo mi się podobała, lecz bardziej przemówił do mnie drugi obóz zagłady - Birkenau, do którego z grupą wycieczkową przejechaliśmy autokarem. Bardzo denerwowały mnie osoby, które wiedziały, że w pewnych miejscach tam nie można było  robić zdjęć, a i tak nadal to robiły. Jak dla mnie to brak szacunku, w końcu to miejsce to jeden wielki cmentarz. Myślę, że każy powinien się tam wybrać, wchodzi się tam grupkami z przewodnikiem, chyba co 15 min.
Kolejny dzień był najlepszy ze wszystkich. Pojechałam do Energy Landii, chyba większość osób już wie, że to park zabaw, lunapark. Po zakupie biletów, od razu poszłam z siostą i jej mężem na największą i najszybszą kolejkę w parku jak i w Europie. Ta kolejka ma 33 metry oraz jedzie z szybkością 110km/h, a jej przeciążenie to 5g, nazywa się Mayan. Bardzo się bałam, nie mogłam złapać oddechu, ale jak już z niej zeszłam czułam
cudowne szczęsćie, tak jak to przy adrenalinie. Bardzo wam polecam, jeśli lubicie takie emocje i nie chorujecie.


Kolejną atrakcją na jaką weszłam było Viking Roller Coaster. Ta kolejka umieszczona jest na 13 metrach wysokości, wydaję się delikatna, ale skrywa w sobie również ekstremalność. Weszłabym na nią kolejny raz bez żadnego strachu.


Po dużych emocjach poszliśmy na rodzinna, wodną atrakcję Splash Battle. Ta atrakcja jest wodna, idealna dla rodzinnej zabawy, o długości 220m. Wsiada się tam w łódeczki i atakuje się inne łódki armatkami w których jest woda. Zapewniam nikt z stamtąd nie wychodzi suchy, ale spokojnie na terenie parku znajdują się turboszuszarki.


Na następną kolejkę musiałam przełamać strach, była na wysokości 20 metrów oraz miała przeciążenie 3,5 g. Nazywa się Dragon Roller Coaster i jedzie z szybkością 75 km/h. Bardzo mi się spodobało, szczególne szybki zjazd, który prowadził do paszczy smoka.


Kolejną atrakcją była wodna przejeżdzka o nazwie Atlantis. Płynie się tam siędząc na takich pontonach, troszkę adrenalinki, ale bardzo rodzinna atrakcja. Bardzo mi się podobała i była dosyć długa co na plus.


Potem poszliśmy sobię na Energuś Roller Coaster. To było bardziej dla dzieci przystosowane również, ale bardzo fajne. Jechało z małą prędkością bo 50km/h i było umieszczone na 13 metrach. Oczywiście nie raz jeszcze na to wejdę.


Kolejną atrakcją było kopalnia złota, wchodzilismy do łódeczki na wodzie i spadaliśmy z małego wodospadu i dużego, to bylo niesamowite. umieszczone na 12 merach o dłogości 18 metrów. Na pewno powtórzę to, ale w kolejce staliśmy aż 1,5 godziny.

Kolejną i ostatnią rzeczą na jaką odważyłam się wejść był Boomerang Roller Coaster. Jak sama nazwa mówi, jedzie a potem tą samą drogą wraca, ale tyłem! Umieszczony jest na 2 metrach i jedzie 70km/h. Przeżycie było super oraz nie raz na pewno tam wejdę.


W środe jak się okazało pojechaliśmy do Krakowa. Najpierw poszliśmy na kopiec kościuszki, jest to taras widokowy umieszczony na kopcu, jak sama nazwa mówi. Był prześliczny widok, ale niestety mam lęk wysokości, więc wejście tam było dla mnie wyzwaniem, gdyż nie było barierek. Obok tego kopca była wystawa figur woskowych, bardzo ciekawa rzecz. Ostatnim naszym przystankiem był rynek głowny, przeszliśmy się po sukiennicach, kupiłam sobie figrukę smoka, a potem poszliśmy na lody, które były niesamowite. Było mnóstwo owoców jak i duże gałki, a cena niska.
To chyba tyle co miałam wam do opowiedzenia o wyjeździe, bardzo mi się podobało. Przepraszam, że tak późno o tym pisze, ale jakoś ostatnio dużo w wakacje się dzieje. Bardzo polecam taką wycieczkę.












bluzka hiszpanka - tally weijl
szorty - new look
buty - vans 

Copyright © 2014 Wiktoria Olczak , Blogger